RSS
środa, 16 lipca 2008
Cambrige Whitetramp Avenue

I stało się - GB jest moja - po wielogodzinnej podróży wprost z angielskiego "by car", lodowatej nocnej wędrówce promem, jestem wreszcie w kraju, gdzie samochody jeżdżą lewą stroną drogi, zamiast tradycyjnego kranu otrzemujemy dwa oddzielne kurki - jeden z zimną, a drugi z ciepłą wodą, a dzikie króliki hasają przy drodze szybkiego ruchu. Tyle szaleństw - resztę zarejstrowałam raczej na plus :). Cambrige - samo w sobie - jest atrakcyjne ze względu na śliczne centrum ze starymi kościołami, ale i uliczki z małymi domkami. I wszędzie pełno lawendy - i studentów, opalających się na wielkich połaciach zieleni.

Przechodząc do mojego stroju - patrząc na wasze świetnie skomponowane trampkowe zestawy (np. Alice i Klaudii), sprawiłam sobie trampki. I to bieluśkie jak śnieg (na razie ;]). Na początek chciałam prosto - z lekko sportowym t-shirtem, spódniczką i wygodną torebką. Wyszło raczej prosto, ale jednocześnie wygodnie (jak to na zwiedzanie :)), troszkę sportowo, ale jak dla mnie - odrobinę studencko! Z dziką satysfakcją stwierdzam, że nie zarejestrowałam w Cambrige żadnej Angielki, ani nawet żadnej turystki, która miałaby na sobie białe trampki. Ha! Polskie szafiarki rządzą!

 

 Białe trampki - Primark, 2£

T-shirt w paski - Primark, 3£

Spódnica - Troll, 100 zł

Niesforna torebka - GAP, po siostrze

23:48, ciuchartka
Link Komentarze (8) »
czwartek, 05 czerwca 2008
Miejsko

Jak się ciągle łazi, tak jak ja, to musi być wygodnie. Tak, wiem, samochodowy tryb życia, o którym tak marzę, jest niezdrowy, ale nikt mi nie wmówi, że duszne, śmierdzące i wieczne spóźnione MPK są lepsze... Butów na obcasie specalnie nie lubię - gruby obcas nigdy mi się nie podobał i chyba nigdy nie spodoba, natomiast patrząc na cienki przypomina mi się legendarna reklama mentosów - tyle, że bez happyendu, bo z nogą w gipsie :D. Ale, ale - koturny to już całkiem co innego. Espadrylki są śliczne - i całkiem wygodne. Poza tym natchnęły mnie na połączenie zielonego z różowym. Tylko, że wszyscy się pytali, kiedy tak zdążyłam urosnąć. No jak to kiedy - wczoraj, jak padało :)

 

  

Espadryle - Tommy Hilfiger, 250 zł

Jeansy - Pretty Girl, 89 zł

Żakieto-bolerko - Naf Naf, sklep wyprzedażowy w Paryżu, kilka euro

Zielony top - H&M, 19 zł

Brązowa torebka - Vintage Shop, ok. 30 zł

Pasek - Cherokee, 19 zł

19:07, ciuchartka
Link Komentarze (16) »
czwartek, 29 maja 2008
Hulaj hop

... czyli gdy w końcu piękna pogoda przychodzi - można się letnio przyodziać i nie targać w końcu tych ciężkich swetrów! Zestaw typowo letni - lekka jak piórko łososiowa spódniczka (ajajaj, niestabilna, lubi wiewać z podmuchami :D), t-shirt i czarne, najzwyklejsze japonki. I hula hop, bo to przecież samo zdrowie!

 

 

 

 

T-shirt dziwne stworki - Zara, 4£

Spódnica - Troll, 19 zł

Japonki - Troll, 10 zł

17:12, ciuchartka
Link Komentarze (7) »
czwartek, 22 maja 2008
Odczarować róż

Ja tam się różu nie boję, bo nie gryzie. Niestety, biedaczek, jest ciągle źle kojarzony z blondynkami w typie barbie albo małymi dziewczynkami - ciągle pomiatany, dyskryminowany, w mojej szafie zaznaje przynajmniej jako takiego spokoju. Misja "odczarować róż" rozpoczęła się już jakiś czas temu, trochę dlatego, żeby biedaka w końcu wyzwolić, ale przede wszystkim, bo lubię ten kolor. Wcale nie występuje tylko w cukierkowatej odmianie, potrafi być bardzo ciekawy.

Tak się stało, że pod koniec wakacji kupiłam sobie moje ulubione buty... Na wiosnę tego roku szukałam kurtki na guziki, z paseczkiem, jakiejś w ciekawym kolorze. Żółty i zielony odpadały, bo stały się trochę za komercyjne w tym sezonie, żeby je tak cały czas nosić. I znalazłam... kurtkę, jakby z nieba zesłaną, w tym samym kolorze co buty. Tym samym moja proróżowa misja wyszła także na światło dzienne, spod kurtki, i ciągle się nosi!

 

Kurtka - Vero Moda, 149 zł

Baleriny - Aldo, 99 zł

Cichobieżki - House, 59 zł

Rurki - Pretty Girl - 89 zł

Torebka - Targ, 20$

Czapka - Na Monmarte, 2€

Okulary - Vintage Shop, 29 zł

Rajstopy - Od Cioci Kasi

 

PS: Czy u Was też tak leje? Zdjęcia zrobione w jednym z niewielu momentów, kiedy słońce choć troszkę wyszło...

19:08, ciuchartka
Link Komentarze (4) »
niedziela, 18 maja 2008
Forget love, I'd rather fall in chocolate

... czyli napis, który wywołuje powszechny (u)śmiech na twarzach ludzkich :). T-shirty są jednak cudownym wynalazkiem.

Jeśli chodzi o zestaw - wygodny i pogodny. Przyznam się szczerze, że nie gonię za kolekcjami wielkich projektantów - zamiast oglądać sobie Pradę, Diora, D&G czy innych, wolę wejść na stronę jakiegoś popularnego sklepu, a jeszcze chętniej na taką z ciuchami vintage, bo to kopalnia inspiracji jest! Nie przepadam za nie-pret-a-porter. Stąd takie zestawy - ulubiona spódnica (kochana, trzymaj się!), ulubione buty, legginsy (notabene, czy one są jeszcze na topie :>?) i t-shirt z ciekawym napisem.

A czekolady, szczerze mówiąc, nie kocham na zabój - jak już, to najchętniej gorzką lub deserową i co najwyżej pół tabliczki...

T-shirt - Cherokee, £2,5

Niezniszczalna spódnica - Troll, 100 zł

Legginsy - Camaieu, 15 zł

Baleriny - Aldo - 99 zł

PS: Krasnal Czytelnik kazał Was pozdrowić!

20:48, ciuchartka
Link Komentarze (7) »
piątek, 16 maja 2008
Pierwsze koty za płoty

Tak więc przybywam - z "drobnym" opóźnieniem - ale, w końcu, lepiej późno niż wcale :). A tak na poważnie - wszystko przez zgubienie ładowarki do aparatu i proces kupowania drugiej takowej - po długim czasie, ale ostatecznie się udało. Jeśli chodzi o zdjęcia, zdecydowanie wolę plener (także w większości będą na powietrzu), a to co Wam dzisiaj prezentuję, to tylko maleńka namiastka mojego miszmaszowego stylu - bo, z pewnością, do najbardziej konkretnych nie należę :).

Się rozgadałam, ale przejdźmy w końcu do ubrań. "Pierwsze koty za płoty" - w przenośnym, lecz także dosłownym tego słowa znaczeniu, bo na sweterku mam prawdziwe kociaki. Upolowany w secondhandzie, wieczorową porą - mogłoby się wydawać, że już nic nie wygrzebię, a były to jedne z moich najbardziej udanych, ciucholandowych zakupów. Spódnica to inna odmiana Numpha - zawsze chciałam mieć takie skrzyżowanie spódnicy z ogrodniczkami - i jest. Jeśli chodzi o buty - to Aldo, rozmiar 39, których rozpychanie zajęło mi 2 odciskowe tygodnie - ale warto było! Teraz są moimi ulubionymi butami, więc spotkacie je naprawdę często.

 

Sweter - SH, 4 zł
Spódnica - Numph, allegro, 40 zł
Rajstopki - mała drogeria, 5 zł
Buty - Aldo, 99 zł (ach, uwielbiam przecenki :))

 

19:59, ciuchartka
Link Komentarze (4) »
piątek, 14 marca 2008
Szafa gra!

Pierwsza nota - zresztą, jak duuża część tego bloga - będzie o szafie - dosłownie i w przenośni.

Cieleśnie moja szafa nie istnieje. No jasne, marzy mi się taka drewniania, bejcowana z kolorowymi szybkami albo z takimi fajnymi okienkami, gdzie sobie można zawiesić firaneczki :) Ale to tylko taka czysta teoretyka.

Przenośnie - tętni życiem, eksperymentuje i lubi kolory, bo za słomiana jestem, żeby się trzymać jednego stylu ;). Pokażę wam, jak to wygląda :).

 

20:53, ciuchartka
Link Komentarze (6) »